piątek, 3 lutego 2012

175. "różana opera mydlana"..

Lub "Niekończąca się historia". Jak kto woli ;)
Wczoraj przy kawce (i kolejnym wielkim ciachu.. dzefczyno, ja już się nie mieszczę w żadne ciuchy przez te słodkości! :P) amanoo rzekła mi, że dawno róż nie pokazywałam. Więc specjalnie dla Cię Karolinko - oto róże. Fragment ze sztuką bordową.
Po kliku odrobinę większa fotka się ukazuje.
Mozaikowanie utworzone na TEJ stronie

Już bliżej niż dalej. Do końca.

13 komentarzy:

  1. Soczysta czerwień, mrrr.... :) Piękny haft!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki serdeczne. Mam jeszcze nadzieję zobaczyć całość na żywca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na żywca.. hmm.. to kolejna kawa musi być :D ale BEZ ciacha. Ja już nie dam rady :D

      Usuń
  3. Róże pięknieją z dnia na dzień. Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie to wygląda:)Uwielbiam jak z niczego powstaje coś:)
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :) też lubię. Wolę tak na gołej kanwie haftować, niż na malowanym obrazku.
      zbieram się do maila kolejnego.. :)
      buziaki

      Usuń
  5. Rosną, rosną! A bitej śmietany też bym zjadła. Z owocami. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W ten zimowy, mroźny dzień mam wrażenie, jakby na tej róży topniał śnieg. Wiosna już nie daleko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha! no w sumie tak może to wyglądać :) ale masz wyobraźnię :)
      pozdrawiam cieplutko

      Usuń