czwartek, 17 kwietnia 2014

300. Brugijska wymęczona

Zaczęłam tą serwetkę jakiś rok temu. Robiłam po kawałku, ciągle odkładałam, bo pilniejsze były inne projekty. Ale udało się. Ostatni pajączek powstawał tak:






I skończone! :D


Całość wyszła bardzo fajnie, ale jakaś wielka... Nie spodziewałam się aż takiego rozmiaru. 






Kordonek biały filo di scozia, kilka motków po 100g, muszę ją zważyć, to podam dokładnie. Szydełko 1,6 mm jak zwykle ;)
Wzór z gazety. Znajdę to podam źródło. 

5 komentarzy:

  1. Przepiękna!Ja uwielbiam koroneczki brugijskie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowna! Wspaniała serweta i piękny wzór.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, jest piękna. Mi do tej pory udało się wydziergać tylko jedną, niewielką brugijkę i kosztowało mnie to masę wysiłku. Tym bardziej podziwiam Twoją pracę. Serweta rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń